witajcie:)
wsrod maturalnego gaszczu chyba sie nie przebije, ale sprobuje:)
pytanko nastepujace: jesli jakims cudem dostane sie na filo hiszp, to po ilu latach warto zaczac sie ogladac za stypendium (erasmus), czy po pierwszym roku mam jakiekolwiek szanse wyjechac? czy znacie ludzi, ktorym sie udalo?
i druga kwestia: chodzi o II j. romanski - mysle o specjalizacji translatorskiej, wiec chyba warto byloby sie opowiedziec za galisyjskim badz katalonskim, prawda? co radzicie - czy te jezyki przydadza sie tlumaczowi (pyt. troszku retoryczne:) ). problem w tym, ze bardzo chcialabym sie uczyc portugalskiego... czy jest mozliwosc nauki dwoch j. romanskich poza hiszp. w tym normalnym trybie studiow dziennych?
pzdr i z gory dziekuje za odpowiedzi i sugestie:)