Jak to jest z praca i mieszkaniem na wybrzezu?

Temat przeniesiony do archwium.
siemaneczko, potrzebuje od dobrych ludzi troche informacji :) Sprawa jest taka, ze wybieram sie z 3 kumplami do polowy czerwca do 1 wrzesnia. Bardzo dobrze znamy hiszpanski i angielski no i troszke polskiego :) Jeszcze nie wybralismy do konca miejsca przeznaczenia, bo na razie szukamy mieszkania, a idzie nam ciezko:( Ceny sa niesamowicie wysokie, do tego nie wiemy ile mozemy zarobic i wydac na jedzenie...no i picie :) Wachamy sie pomiedzy Costa Brava, Walencja a Andaluzja. Powiedzcie mi prosze co najlepiej wybrac, gdzie najlatwiej znalezc prace, jakie sa mniej wiecej zarobki i gdzie najlepiej znalezc mieszkanie. Hostele, hotele, campingi?WYslalem miliony maili z zapytaniem o "alquiler temporado" ale odpisalo mi tylko kilka osob, oczywiscie podwyzszajac ceny podane w ogloszeniach o jakies 100%...
Przepraszam za tragiczny blad w slowie "wahac" xD
Jesli dobrze znacie hiszpanski to dokadkolwiek byscie nie pojechali prace znajdziecie. Ja najlepiej znam i lubie Costa del Sol. Ale inne pomysly tez sa dobre.
Mieszkam w Murcji i na Costa Cálida, z tego co widze jest troche pracy. Wlasnie letniej, sezonowej. A w samej Murcji tez mozna sporo ofert znalezc.
Jesli chodzi o mieszkanie to wydaje mi sie sporym ryzykiem szukanie przez net. Po pierwsze te ceny, ktore rzeczywiscie sa powalajace gdy szukasz z zagranicy. Po drugie, jesli nie jest to szanujaca sie agencja nieruchomosci, latwo mozna trafic na oszusta. I na miejscu moze sie okazac, ze agencja jest nieuchwytna i mieszkania nie ma.
Najlepiej przyjechac, pomieszkac dwa czy trzy dni w jakims hostelu i w tym czasie szukac mieszkania. Zawsze sie cos znajdzie, zwlaszcza jesli nie myslicie o luksusach i perfekcyjnej lokalizacji. Zwalnia sie w tym okresie sporo mieszkan studenckich - akurat do pazdziernika, wiec oferty sa stale. Najgorzej jest w nadmorskich miejscowosciach turystycznych, gdzie ceny strasznie ida w gore. Polecam wiec miasta "caloroczne".
-Jesli dobrze znacie hiszpanski to dokadkolwiek byscie nie pojechali prace znajdziecie.

No nie zgodzę się. Do Kraju Basków i Navarry lepiej się nie wybierajcie, bo tu cudzoziemcom o pracę baaardzi ciężko. Taki lokalny nacjonalizm, no i bezrobocie rośnie.
Co do mieszkań - jak będziecie w większym miećsie to wart wybrać się na jakiś Uniwerek, przeważnie mają oferty niedrogich mieszkań do wynajęcia. Tylko, że to wakacje, więc może być trudniej. Tak czy owak - życzę powodzenia.
A mozecie mi podpowiedziec jakies miasta "caloroczne", w ktorych jest duzo pracy?Co myslicie na przyklad o Walencji, Maladze? A moze wlasnie Murcia?
Caly rok sezon to chyba tylko na gran canaria jest....
Juz wiem co zrobie- polece sobie do alicante za 500 zl (w obie strony), a stamtad do walencji. Powinienem tam jakos przezyc:)
łohoho kogo ja tu widze...słynny ridzu hooo a z kim jedziesz z wąskim, dzarulem i rakiem? weźcie rybe jeszcze!!! pozdrooo
Wro squad:) widze, że nie tylko ja..
co do mieszkań... przynajmniej na Majorce jest tak, że jak wynajmujesz mieszkanie musisz mieć przede wszystkim papierek o zatrudnieniu i stałyh zarobkach, bo sie wszyscy boją, że klient nie zapłaci a dlaczego cena 100% wyższa? bo większość mieszkań jest oferowana przez immobilaria, które pobierają wpisowe wielkości ceny wynajmu, dlatego powszechnie wiadomo, że na dzień dobry płaci się podwóny czynsz... tak było na Majorce... nie wiem jak w reszcie Hiszpanii.. a ceny? 300-400eu estudio... 5[tel]fajne mieszkanko ale zależy od miejscowości i dzielnicy...
Ho ho ho :) cwaniaki z wroca xD No raczej ze jade z jarulem rakiem i tym pejsem wonskym. Wy tez sie wybieracie?
5[tel]euro?? cóż ja znalazłam 3-pokojowe z dwoma łazienkami za 300;] ale w Maladze. Grunt to dobrze szukać.
no a ja właśnie jade do Malagi- czerwiec, lipiec, sierpien. Mam już mieszkanko u znajomego i pracke w hotelu u inego znajomego. Nie ma to jak znajomości... Więc cudnie:D
grunt do dobrze szukac?skoro kumpel Ci zalatwia mieszkanie to faktycznie bardzo sie naszukales cwaniaku :]
jeżeli już to naszukałaś:) ale kumpel się ujawnił wczoraj więc:D a te ogłoszonka do Malagi moge komuś podrzucić jak coś
no to podrzucaj, chetnie oblookam :)
[email]
ja tez :) [email]
hej,ja tez wie wybieram w te wakacjedo hiszpanii, moze i Malaga:)mozesz mi podrzucic teogloszenia doMalagi?bede wdzieczna:)
no i co wszystkim jedno? jeszcze sie pobijecie:D ty ridzu z Miguelem sobie pogadaj bo on sam mial mi czegos sam szukac wiec moze dla ciebie tez tylek ruszy a jesli chodzi o inne ogloszenia to bardzo duuuzo jest na stronce: malaga.loquo.com i tak samo jest alicante.loquo.com itd wiec szukajcie a znajdziecie, cos dla kazdego. a te z malagi to w sumie juz skasowalam chyba ale jeszcze poszukam;] wiem ze kilka juz wykasowali wiec..
myslisz ze tak latwo znalezc cos fajnego?;/ nie za bardzo,tym bardziej ze ceny sa jak z kosmosu.. ;/ a jak masz znajomego to tylko pozazdroscic;p :) zostawie e-mail mozecos ci sie przypomni:)
yyyy :) [email]
Pamiętaj, że Hiszpanie znają hiszpański i ...hiszpański :) a w katalunii - jeszcze kataluński :)) jak bylam w hiszpanii, to hiszpanie myśleli przez całe 2 tygodnie, że udaję, że nie znam hiszpańskiego. w końcu się jednak przekonali, że to prawda :]
no ja te ogłoszonka znalazłam na tej stronce więc wiesz:) to moje mieszkanko bylo za jakies 350 euro za miesiac co wybralam. no ale w koncu zrezygnowalam i oddalam je kolezankom ktore jada:D ale jak jeszcze cos mi wpadnie to dam wam znac no..
a co do tego hiszpanskiego.. hiszpanski hiszpanow jest faktycznie dziko inny ale nie mozna powiedziec ze sie nie da sie zrozumiec. np moj facet to hiszpan. no i jak ze mna gada to, wiadomo, stopuje sie troche mimo ze wie, ze rozumiem wszystko jak mowi normalnie, ale czasem jak juz naprawde mu cos odwali to uzywa tyyyylu dziwnych slow ze hej.. i tak najbardziej popularne to hostia, joder no i takie tam inne:) w tym kierunku to mnie doksztalca
Joder, hostia?
Madzia?:D
Nie, no hostia sama w sobie nie jest groźna, Ale jest rewelacyjna. Mozna ją dopiąć do wszystkiego:
a toda hostia
de la hostia
mala hostia
dar una hostia
¡hostia!
Matko boska, to czym ten chlopak ziu sie zajmuje? Takie wulgaryzmy najpopularniejsze sa wsrod robotnikow. Uwazam, ze kulturalna osoba powinna wiedziec, ze istnieja, co oznaczaja, ale pod zadnym pozorem nie powinna ich uzywac w zyciu codziennym. Bo wtedy przestaje byc kulturalna :/
A tam, histeryzujesz. A co ja mam powiedzieć, skoro mój profesor od fizyki kilka razy wciągu wykładu mówi "curva"? I co z tego, że dla niego curva to krzywa. Ja tam słyszę wulgaryzmy ;)
a ja zapraszam do Javea, blisko Benidormu, w wakacje jest tam mnóstwo pracy, mnóstwo angielskich turystow, polacy mile widziani bo uważani za solidnych i pracowitych. miejscowośc jest niewielka ale przepiekna.Ze znajomościa angielskiego chocby podstawowa-praca gwarantowana:)
eeej, jest inzynierem na naszym warszawskim lotnisku:) ale znam sporo hiszpanow tutaj i kazdy klnie jak tylko moze, z moimi nauczycielami na czele:) Hostia faktycznie nie jest zla ale wlasnie taka uniwersalnie sliczna:D
No własnie o tym mówię :) "Takie wulgaryzmy najpopularniejsze sa wsrod robotnikow?" Koleżanka studentów Politechniki nie słyszała. A w końcu to przyszła elita intelektualna :D
Sama czasem klnę jak szewc. Przecież nie będę mówić "Ojej, uderzyłam się w głowę co spowodowało narastający ból w okolicy kości ciemieniowej prawej", skoro można to zastąpić jednym krótkim słowem w Hiszpanii oznaczającym zakręt ;)
poza tym chce zaznaczyć, że on jako Hiszpan ma jeszcze większe prawo do ich używaniam.poniekąd pracując na budowie w Polsce nauczył się bardzo wielu polskich przekleństw.. Super brzmi: "Co to k. jest?" w ustach hiszpana:D
Temat przeniesiony do archwium.

« 

Pomoc językowa - tłumaczenia

 »

Pomoc językowa - tłumaczenia