Zwiazki; Polka-Hiszpan

Temat przeniesiony do archwium.
91-118 z 118
| następna
asiek, no to gratuluje,oby juz tak zostalo,bo jak wiesz, wszystko jest zmiennne:)
Nie strasz hahahha :P
Witam Was :) chcialabym dolaczyc do tematu i prosic rowniez o rade :) co do espanioliii ;P haha....
Jeden mnie bardzo intryguje...nie wiem czy to kwestia jego charakteru czy oni tacy sa... Poznalam go rok temu spotykalismy sie troszke ale niestety musial wrocic po niedlugim czasie do Spain. Utrzymywalismy kontakt jako znajomi....
Pewnego dnia zaproponowal mi zebym go odwiedzila...i zdecydowalam sie poleciec. Bylo milo...przedstawil mnie rodzinie, znajomym :) Hiszpanie sa wspanialymi ludzmi:D weseli, pozytywnie nastawieni do wszystkiego!!! no ale.....wszsytko byloby pieknie...gdyby nie to ze on nie uznaje zwiazku na odleglosc..albo nie wiem boi sie...po moim powrocie dalej kontakt utrzymujemy..rozmawiamy czesto na skype on mowi ze teski itp...ale...to nie jest zwiazek( formalnie).... Nie wiem czy on sie boi tego tak nazwac czy serio nie chce sie wiazac...Jak go rozgrysc? ciagnac to dalej czy urwac taka znajomosc oparta nie wiadomo na czym??
A o jaki zwiazek formalny ci chodzi? Mysle, ta sytuacja nie ma nic wspolnego z krajem pochodzenia, facet po prostu jest mlody i nie zawraca sobie glowy zwiazkami na odleglosc, niejedno malzeñstwo przestaje w taki sposob istniec, a co mowic o luznej znajomosci, a poza ty moze to swiadczyc, ze teskni za toba jako za przyjaciolka i jako taka cie traktuje, to, ze przedstawil cie swoim znajomym o niczym nie swiadczy, jest to normalne jesli facet jest normalny i ma czyste zamiary, moze po prostu sie zapytaj jak to z jego strony wyglada, przeciez jako mloda kobietka masz swoje sposoby :)
Dziekuje za szybka odpowiedz :) formalny to mialam na mysli ze zachowujemy sie jakby to byl zwiazek( spimy ze soba, rozmawiamy czesto przez skype itp) ale nie jest oficjalnie powiedziane ze jestesmy razem :) Mozliwe ze to tez kwestia wieku ja mam 22 a on jest rok mlodszy....Tez racja...No zobaczymy jak to sie dalej potoczy :) chociaz nie ukrywam ze bardzo bym chciala sie z nim zwiazac bo zalezy mi na nim. Pytac nie chce narazie jak on to widzi bo nie chce go ,,sploszyc"....jak u niego bylam to delikatnie sprobowalam poruszyc temat to jedynie powiedzial ze ,,its not impossible to fall in love on such distance between us but in future we will see"...... Pozdrawiam:***
No to nic moja droga, musisz w takim razie cierpliwie czekac na to co przyniesie czas, czy przetrwacie odleglosc, a przy nastepnym spotkaniu en persona zobaczysz czy bylo warto, pozdrawiam i zycze powodzenia :)
hej wszystkim !!! przeczytalam niekture wasze tesksty :) ja jestem pół polką i pół hiszpańka
jak mieszkalam w espanol to miałam chłopaka hiszpana i byl sto razy lepszy od polakow wogole to polscy chlopacy to chlopacy nie mezczyzni
Pozdrawiam
Hej! Ja jestem w związku z Hiszpanem od kilku miesięcy. Dogadujemy się bez problemu, jest wspaniale, jest tylko 1 problem: brak pracy dla niego w Polsce. Bardzo go to frustruje. Czy macie jakieś doświadczenia w tej kwestii? Czy Wasze hiszpańsko-języczne połówki mieszkały w Polsce i jak sobie radziliście? Mieszkamy w Łodzi, próbowaliśmy ogłaszać się ws. korepetycji z native speakerem, ale z marnym skutkiem (przy czym ja jako lektor mam sporo uczniów, ale wszyscy boją się lekcji z nativem). Macie jakieś pomysły, co jeszcze mógłby robić? Gdzie czegoś szukać?
Pozdrawiam,
Aga
mógłby sobie zrobić kurs albo coś w tym stylu nauczyciela hiszpańskiego jako języka obcego i wtedy pracować w polskich szkołach. Myślę, ze jest na to zapotrzebowanie, tym bardziej, że ostatnio spotkałam na olimpiadzie 3 nauczycieli - hiszpanów.
powodzenia w znalezieniu pracy. :)
ratujcie ! poznaliśmy się przez neta ale ta znajomość tak się rozwinęła, że nie możemy bez siebie żyć.. długo by opisywać każdy szczegół.. chcemy czegoś więcej ale dzieli nas odległość on jest z Barcelony a ja mieszkam w Kielcach.. i na razie nie mogę się tam przenieść.. co robić ? on nie chce tak dłużej, ja też nie ale nie mogę go stracić.. jesteśmy strasznie niecierpliwi ale on już nie daje rady, mi też jest ciężko ale jestem w stanie wytrzymać jeszcze trochę.. jakie będzie najlepsze rozwiązanie byśmy oboje byli szczęśliwi ?
A niby jak mamy pomoc? zalatwic za was wasze sprawy? w cudowny sposob przeniesc was i umozliwic wam bycie razem?
Cytat: katad
ratujcie ! poznaliśmy się przez neta ale ta znajomość tak się rozwinęła, że nie możemy bez siebie żyć.. długo by opisywać każdy szczegół.. chcemy czegoś więcej ale dzieli nas odległość on jest z Barcelony a ja mieszkam w Kielcach.. i na razie nie mogę się tam przenieść.. co robić ? on nie chce tak dłużej, ja też nie ale nie mogę go stracić.. jesteśmy strasznie niecierpliwi ale on już nie daje rady, mi też jest ciężko ale jestem w stanie wytrzymać jeszcze trochę.. jakie będzie najlepsze rozwiązanie byśmy oboje byli szczęśliwi ?

Co można powiedzieć? co do pierwszego (i ostatniego pytania?) BeaI już napisała ...
Tylko taka uwaga - już poza tym że forum i forumowicze mają swoje ograniczenia - nie piszesz jak znajomość się rozwinęła, czy Wy widzieliście się naocznie ? Kim jesteście w życiu ? Spędziliście dłuższy czas mieszkając, żyjąc razem ?

Może porozmawiaj z kimś do kogo masz zaufanie , kto jest życzliwą ale i przytomną osobą - ale ma dystans do tej sprawy,
aby mieć okazję do usłyszenia opinii (nie recepty) 'z zewnątrz' , żeby uzyskać pewne odniesienie, orientację w całej sytuacji ?
edytowany przez freland: 30 mar 2011
HOla :D
oj to sie naczytałam waszych histori i postanowiłam dołożyć moją całkiem nieodbiegającą od reszty mojego Gallego poznałam rok temu kiedy plasałam na parkiecie z wiatrakowym wiatrem we włosach haha potem była seria spodkań romantycznych randek spacerów i kolacji hiszpanie wiedzą jak sie zabrać do amorów niemiałam zamiaru sie z nikim wiązać żyłam jako szcześliwy singiel całe 2 lata az spodkałam mojeog Galicjana opisujac go w paru slowach jest jak ogień na wietrze pełen sprzeczności rozbrykany namietny czuły sentymentalny meski stanowczy uległy oddany- zakochałam sie po uszy mimo że nie chciałam wczesniej mieszkalismy w jednym miescie teraz niestety latamy do siebie jak dwa głupole planujemy zamieszkać razem związek z nim to poczucie bezpieczeństwa i swiadomości własnej kobiecości która on wręcz celebruje jest neiziemskim kochankiem z 30 stoma zmysłami :) !!!!
ojjjhhh love straszne love
hehehe ;) szatata uważaj bo jak to związek na odległość to musisz być czujna. My już ponad rok no i wakacje w PL spędzamy ;)
no ba jestem zakochana ale nie głupia love w wersji kobieta po przejsciach mężczyzna z przeszłością ma dość surowy charakter jeśli chodzi o zaufanie poczekam z tym do 20 rocznicy naszego zapoznania hahaha
Gratuluję stażu i życzę udanych wakacji w Polsce.
witam :) ja również mam swojego szalonego Gallego, ale od 10 lat mieszka na Ibizie :) poznaliśmy się w lipcu 2010 :) pracowałam z nim i tak zostało, że 'pracujemy dalej po godzinach' ;) początki trudne, bo wiadomo - Hiszpanie gorący temperament i nigdy nie wiadomo ;) ale z czasem się przekonałam, że to nie tylko wakacyjna znajomość, a miłość :) z porozumiewaniem się nie było problemu, uczyłam się wcześniej hiszpańskiego i podróżowałam po kraju, a i nasz angielski nie jest najgorszy ;) tylko z polskim mu nie idzie :P:P:P no i niestety dzielą nas tysiące kilometrów.. byłam już parę razy u niego, a on raz w Polsce - po świętach przyjechał :) Rodzice zadowoleni z 'zięcia' ;) ja tym bardziej :D niestety Carlos pracuje i nie może częściej odwiedzać mnie w PL :( ale jeszcze troszkę musimy wytrzymać, bo w lipcu się bronię i wylatuję na stałe na naszą słoneczną Ibizę :) już zaczęłam urządzać nasze mieszanko tam :D ohh.. i się doczekać nie mogę! :) na święta Bożego Narodzenia lecimy do jego rodziny do Santiago de Compostela :) stresss jest :) ale jeśli on jest przy mnie obojętnie mi gdzie jesteśmy :) byle z nim.. <3 powodzenia wszystkim zakochańcom!! :)
Witam wszystkich :)
Bym prosiła o porade.
Tak fajnie mówicie o hiszpanach i macie racje bardzo mili ludzie i wgl. tacy otwarci , serdeczni ,a przynajmiej ja mam takie odczucia ,ale mianowicie :
Jak byłam teraz niedawno (poniewaz tydzien remu wróciłam) w Hiszpani ,a dokładniej w Kataloni w Lloret de mar. Plan wycieczki był taki ,ze jednego dnia bylismy w Barcelonie. Mielismy czas wolny w takiej jednej głowniejszej galerii w Barcy. I jak bylismy w tej galeri trafiłam w sklepie takim jak nasz empik na koncert Katalońskiego zespołu i po koncercie tak mi sie ta grupa spodobała ,że postanowiłam kupic płyte i skorzystac z okazji ,że rozdają autografy ,a do tego przez 3/4 koncertu jeden z członków się centralnie patrzył albo na mnie albo mi w oczy i uśmiechał grając do tego na gitarze
wiec jak juz sie wszystkie takie fanki rozeszły to podeszłam do nich i dałam temu "mojemu" płyte do podpisania. W sumie nie pamietam od czego sie zaczeła rozmowa ,ale zaczelismy rozmawiac oczywiscie po Angielsku ! I tak pytał jak mam na imie skąd jestem co robie w Hiszpani itp. na wszystkie oczywiscie odpowiadałam. Po czym powiedział ,ze za rok przyjada najprawdopodomniej w lato do Polski bo powiedział ,ze w zime to za zimno ;).
I sie jeszcze spytałam do którego miasta powiedział ,że do Warszawy i skończylismy rozmowe ponieważ się na zbiórke spieszyłam.
I problem jest w tym ,że się w nim zakochałam i stwierdzam na poważnie ,że go kocham.
Dla mnie to prawie oczywiste jest ,ze nam się nie uda. Ja mam 15 on 20. Ja w Polsce On w Hiszpani i nawet jesli ,to to jest miłosc jednostronna
,ale i tak mam do was pytanie
Myślicie ,że z tego by mogło cos byc czy nie mam sobie robic nadziei. ?

Pozdrawiam. :)

;D urocza jestes Alestria
Rece i nogi sie uginaja:P
Kasienka13
Mam to odebrac jako komplement ? :)
BeaI - Wiem ,że nie bierzesz mnie na poważnie ,ale ja tak serio o tym myślałam i chiałam usłyszec wasze porady.
;)
I chyba najstosowniejszą było by się odkochac ,ale tak szybko się nie da i pomyślałam ,że może byc inne wyjscie z tej sytuacji.
:)
dobra, potraktuje cię poważnie, bo sama się zachowywałam podobnie. moja porada - zakochaj się w kimś kogo znasz i masz szanse go w ogóle jeszcze zobaczyć.
Hej :)
Ja swojego Hiszpana (mieszka w Almerii- przepiękne miasto położone na samym południu Hiszpanii) poznałam w Polsce, gdy był na Erasmusie w Krakowie. Moja przyjaciółka z Portugalii przyjechała pewnego dnia do Warszawy z dwom najprzystojniejszymi Hiszpanami, jakich kiedykolwiek widziałam. Wynajmowali wówczas razem mieszkanie na czas pobytu w Polsce. Gościłam ich tydzień u siebie w domu. Dawno mój dom nie tętnił tak życiem jak wtedy! Wspólne posiłki, wyprawy na miasto, imprezy, nawet oglądanie telewizji sprawiało nam radość. Szczególny kontakt nawiązałam z jednym z Hiszpanów. Jest tylko 4 lata starszy ode mnie i już po jednym dniu naszej znajomości, zachowywaliśmy się jak starzy przyjaciele. W życiu tyle się nie uśmiechałam w ciągu dnia, jak podczas zwykłej rozmowy z moim nowym przyjacielem. W życiu przy nikim nie czułam się tak swobodnie i kobieco. Wszyscy dookoła pytali mnie co się dzieje, bo cała promienieje. Gdy nadszedł czas ich powrotu do Krakowa, prawie płakałam na dworcu. W domu zrobiło się smutno i cicho. Wtedy zrozumiałam, że właśnie takiego faceta potrzebuję, który sprawi, że będę się uśmiechać całym ciałem. Po ich powrocie rozmawialiśmy na skype, czacie, dzwoniliśmy do siebie i smsowaliśmy (potrafiłam nieraz rozmawiać z nim do 6 rano, a potem zasypiać w szkolnej ławce :). Nie lubię elektronicznych form utrzymywania kontaktu, więc zaczęliśmy do siebie pisać listy i wysyłać kartki. Wkrótce odwiedził mnie jeszcze dwa razy w Warszawie, a między nami była ogromna chemia, jakby zaraz miała z nas eksplodować namiętność. W jego oczach wciąż widziałam pożądanie. Jednakże mimo tego, trzymaliśmy się na dystans, bo wiedziałam, że on za miesiąc wraca na stałe do Hiszpanii. Serce mi pękało, ale wiedziałam, że póki nie skończę liceum (byłam wówczas w 2 liceum), nie ma co myśleć o związku na odległość. Teraz już kończę liceum, idę na studia i mam zamiar wyjechać do Hiszpanii na Erasmusa. Jednakże, przedtem zaraz po zdaniu w maju matury, polecę do Alicante, a stamtąd odbierze mnie ukochany, razem pojedziemy do Almerii do naszych wspólnych przyjaciół i spędzę tam najcudowniejsze wakacje w moim życiu :-)
Pozdrawiam Was wszystkich!!!
do tego ciągle powtarza, że mam najpiękniejzy uśmiech na świecie i ciagle nazywa mnie Barbarita. Jak tu się nie zakochać? Mam nadzieję, że to nie są żadne ich gierki,które stosują na każdej koleżance ...
No nic, jak u kazdego trzeba liczyc na uczciwosc :) Baw sie dobrze i oby to de verdad byly udane wakacje
Hej, jestem w związku z Hiszpanem od kilku miesięcy. Spotykaliśmy się w Polsce. Niestety jego czas w naszym kraju dobiegł końca i poleciał do domku. Zaprosił mnie jednak do siebie na wakacje. Kupiłam już bilety, podekscytowałam się wyjazdem, bla bla bla, i... świruję! Mimo tego, iż nie zauważyłam w nim w ogóle cienia czegokolwiek podejżanego, na moją prośbę o kontakt telefoniczny z nim i jego rodziną by zadzwonić i jeszcze to obgadać zgodził się bez wahania i zapewnia mnie cały czas, że zrobi wszystko by ten pobyt był dla mnie najbardziej komfortowy i przyjemny jak tylko może i najmniej stresujący dla mojej rodziny. Mimo to w mojej głowie zaczęły się rodzić głupie myśli w stylu: a co, jeśli on nie jest tym, za którego ja go biorę. Wydaje mi się to głupie, bo spędziliśmy dużo czasu w Polsce i przez cały czas był po prostu perfekcyjny, dbający, kochający. I mimo tego, że ja to wszystko WIEM, to czasem przebiega mi taka myśl - a co, jeśli tam okaże się, że to z góry ukartował, że będę tam sama, nieznająca hiszpańskiego i zdana tylko na faceta, któremu "tylko" ufam. Wiecie o co chodzi. Nie wiem jakiego rodzaju porady szukam, być może chcę to po prostu obgadać z wami, dziewczynami, pośród których pewnie są takie, które były w podobnej sytuacji.
hej ja też jestem z Venezualczykiem, w sumie to mieszanka krwi ... babcia z Hiszpanii, Dziadek z Kuby rodzice z Venezuali. Jak go poznałam w Madrycie myślałam że Hiszpan, gdzie tam my Polacy poznamy się na akcencie skoro żyje w Madrycie od 10 lat.
To była miłość od pierwszego wejrzenia, rodziców nie ma, mama umarła na raka jak był mały a taty nie poznał... wiec nie mam problemów z akceptacją ze strony jego rodziny. Ma tylko 3 braci którzy żyją swoim życiem. Właśnie co miesiąc do niego jeżdżę.. rozmawiamy dziennie przez skype, sms a telefon masakra płace 300 zł miesięcznie.... ciężko jest utrzymać związek na odległość. Ukochany nie ma dobrze płatnej pracy i jest wstanie przyjechać tutaj.. Tylko gdzie mu tu znaleźć prace? jeszcze na śląsku... Szczerzę mówiąc sobie utrudniłam życie, ale jestem bardzo szczęśliwa! nigdy nie spotkałam kogoś takiego! jesteśmy sobie pisani. Jeżeli chodzi o język to nie mam problemów bo się w hiszpanii wychowałam (chwała wam rodzice że byliście na emigracji!!! :D ) Ah właśnie wyobraźcie sobie że pisze mi listy! co tydzień dostaje list, tradycyjny list....pachnący jego perfumami to takie romantyczne :) Wakacje tylko dwutygodniowe spedziłam u niego, ale sami wiecie jak to u nas w pracy z wolnymi... ma sie ich tak mało. że do końca roku zostało mi już tylko 5 dni :(
Hej. To i ja dolacze:) Mojego meza poznalam 2 lata temu. Jestesmy przeszczesliwi:) Jest poludniowcem. Oboje mieszkamy na poludniu Hiszpanii. JAk narazie uklada nam sie wspaniale. Mam nadzieje ze bedzie tak przez cale zycie. Zaczyna uczyc sie polskiego troszke. Bylismy w Polsce kilka razy. Baardzo mu sie podobalo ale jak narazie planujemy zostac w Hiszpanii. Pozdrawiam serdecznie.
Ja od jakiegos czasu zaczynam wierzyc, ze zwiazki na odleglosc sa jak najbardziej realne. Mojego hiszpana poznalam 12 lat temu, bylam wtedy bardzo mloda.Przez 4 lata pisalismy do siebie i pewnego dnia kontakt sie urwal. Jednak nigdy tak do konca nie moglam o nim zapomniec.1,5 roku temu znalazlam go na portalu spolecznosciowym i od tamtej pory nasza znajmosc baaardzo sie rozwinela.Rozmawiamy ze soba kazdego dnia przez skype. Na pierwsze spotkanie po latach on przyjechl do Polski.Bardzo mu sie tu podobalo. Teraz raczej to ja latam do niego.Za kazdym razem przedstawia mnie nowym znajomym, zwiedzamy miasto a w weekendy obowiazkowo obiadki u rodzicow.Bylam zaskoczona tak milym przyjeciem z ich strony.Po hiszpansku mowie bardzo slabo, oni po angielsku wcale, ale dajemy rade. Jego mama co chwile mnie sciska i przytula i chociaz moja mama tez nie jest jakos bardzo sztywna ciezko mi sobie ja wyobrazic przytulajaca kogos kogo za dobrze nie zna. Ludzie tam sa bardzo mili i pogodni i odnioslam wrazenie, ze raczej lubia cudzoziemcow. Klimat po prostu wspanialy.Nawet zima nie jest zimna jak u nas.Miasta czyste , z piekna architektura.I co najwazniejsze..drogi.Naprawde bardzo dobrze sie tam jezdzi.Moj hiszpan to nie taki hiszpan ze stereotypow.Jest bardzo odpowiedzialny, zanim cos zrobi musi wszystko kilka razy przemyslec. Tak bylo tez z naszym zwiazkiem.Nie od razu dal sie poniesc uczuciom. Teraz jednak stwierdzil, ze nie ma zamiaru przez nastepne 20 lat sie zastanawiac co by bylo gdyby..I w przyszlym roku przeprowadzam sie do niego na stale.Na pewno nie bedzie latwo. Tu jestem bardzo aktywna zawodowo.Pracuje, studiuje, mam rodzine, znajomych.Tam bede zdana wylacznie na niego.Ale moze warto sprobowac. Pozdrawiam wszystkich zakochanych w Hiszpanii!!!
Temat przeniesiony do archwium.
91-118 z 118
| następna