Witam wszystkich :)
Bym prosiła o porade.
Tak fajnie mówicie o hiszpanach i macie racje bardzo mili ludzie i wgl. tacy otwarci , serdeczni ,a przynajmiej ja mam takie odczucia ,ale mianowicie :
Jak byłam teraz niedawno (poniewaz tydzien remu wróciłam) w Hiszpani ,a dokładniej w Kataloni w Lloret de mar. Plan wycieczki był taki ,ze jednego dnia bylismy w Barcelonie. Mielismy czas wolny w takiej jednej głowniejszej galerii w Barcy. I jak bylismy w tej galeri trafiłam w sklepie takim jak nasz empik na koncert Katalońskiego zespołu i po koncercie tak mi sie ta grupa spodobała ,że postanowiłam kupic płyte i skorzystac z okazji ,że rozdają autografy ,a do tego przez 3/4 koncertu jeden z członków się centralnie patrzył albo na mnie albo mi w oczy i uśmiechał grając do tego na gitarze
wiec jak juz sie wszystkie takie fanki rozeszły to podeszłam do nich i dałam temu "mojemu" płyte do podpisania. W sumie nie pamietam od czego sie zaczeła rozmowa ,ale zaczelismy rozmawiac oczywiscie po Angielsku ! I tak pytał jak mam na imie skąd jestem co robie w Hiszpani itp. na wszystkie oczywiscie odpowiadałam. Po czym powiedział ,ze za rok przyjada najprawdopodomniej w lato do Polski bo powiedział ,ze w zime to za zimno ;).
I sie jeszcze spytałam do którego miasta powiedział ,że do Warszawy i skończylismy rozmowe ponieważ się na zbiórke spieszyłam.
I problem jest w tym ,że się w nim zakochałam i stwierdzam na poważnie ,że go kocham.
Dla mnie to prawie oczywiste jest ,ze nam się nie uda. Ja mam 15 on 20. Ja w Polsce On w Hiszpani i nawet jesli ,to to jest miłosc jednostronna
,ale i tak mam do was pytanie
Myślicie ,że z tego by mogło cos byc czy nie mam sobie robic nadziei. ?
Pozdrawiam. :)